Friday, September 9, 2011

Trochę nam nie poszło z konsulatem wczoraj. Głównie dlatego że nie zdążyliśmy. Pojechałam dziś sprawdzić czy aby na pewno zamknięte w najbliższy poniedziałek jak grożą na stronie internetowej. Na pewno. Z tym że o dziwo (qrwa też tu pasuje jako synonim dziwy, prawda?) w piątek też mieli otwarte. Pokwitłam w kolejce (ile to ludzi się pcha do tych Chin panie dzieju) i dowiedziałam się że bilet lotniczy to tak, trzeba mieć, ale rezerwację hotelu to już niekoniecznie. Obowiązek zorganizowania nam wiz spadł niniejszym na Krzyśka.
Tryb zwykły wydawania wizy to pięć dni roboczych. Tryb ekspresowy to pojutrze. A jak się powie że aż z Poznania człowiek ciągnął ku światłości to miły pan Chińczyk w okienku niespełna godzinę przed zamknięciem konsulatu rzeknie "zaczekaj pan, zobaczę co da się zrobić". Tyle że po angielsku i pewnie za dodatkową nieskatalogowaną opłatą. Ważne że można.
Odebrałam buty. I są. Czy będą to się okaże po powrocie. Ciągle brakuje mi kurtki, ale jakoś nie jestem w stresie. Pewnie najpóźniej do jutra, jak wytrzeźwieję ;)

No comments:

Post a Comment