Zabralismy sie pierwszym samolotem z GDN, a potem jedynym z FRA. Bitch lufowa kazala nam czekac na miejsca prawie do końca boardingu. Za to pani w LOT obeszla procedury - nie przykleila karteczki "stand-by" zeby przypadkiem nie zostawili nam plecaka w kraju. A potem dala nam miejsca na okolo godzine przed odlotem. Mila pani.
Crewshop w piec minute skutluje trupim blyszczykiem.
Przeniesli noodle we FRA do nowej czesci. Buduja terminal A. Duze to bardzo. Podobno za trzy tygodnie RWY26 bedzie in OPS?
Zeby dostac sie z gate B4 do C16 potrzebne jest minimum pol godziny (zeby nie biegiem).
A380 to gruby batonix. Leci sie tym jak latajacym miastem i to nie tylko ze wzgledu na 520 osob na pokladzie (max830 bo wiecej nie da sie ewakuowac w ciagu 90sek z jednej strony samolotu - zalecenie airbusa..pff). Stewardesy maja taki zapieprz (przynajmniej po pierszych 4h kiedy to pisze) ze dziekuje bardzo. Siedzimy w samym srodku srodeczku, otoczeni chinska babunia i rownie chinskim wege-spiochem. Zrozumialam dwa slowa, hehe! Co prawda dwa malo przydatne ale zawsze :)
Mamy w siedzeniu przede mna wmontowany maly monitorek. W pakiecie kazdy ma tez podusie, kocyk, sluchawki (Krzychu podarl swoje gąbki zanim zdazyl ich uzyc). No i ten monitorek oraz sluchawki daja czlowiekowi zajecie, inaczej fiksacja pelna. Obejrzelismy juz Kungfu Panda 2 oraz Midnight in Paris. U mnie w tej chwili Tori Amos koncert z Montreux (do wyboru 76 plyt), u Krzycha film Super 8. Zmienilam na Bjork Homogenic.
O obsludze w A380 jeszcze. Pierwsza usluga: paczuszka krakersow i do tego szampan. Potem chusteczka nasaczona goraca woda i czyscikiem, podana przez pania przy uzyciu pensety. Nastepnie menu do wyboru. Wybor miedzy kurczakiem a wolowina skonczyl sie kurczakiem, dla mnie z wyboru a dla Krzyska z przymusu bo wolu juz mu wyżarli. Do tego ryz, salata, dwa sosy, buleczka i maselko, ciasto z czekolada i migdalami oraz toblerone.
A, daja do tego prawdziwe sztućce, takie z wygrawerowanym logo i napisem. MaciejowiG chcialam "zorganizowac" ale stchorzylam. I znow szampan, wino itepe (obstaje przy wodzie).
Mam tez wizus na aktualna pozycja samolotu (Ania, pamietasz o jakie lotnisko w Rosji pytalas ZHR bo maja domestiki? lecialam obok blisko zaraz!), czas pozostaly do przebycia, czas na miejscu itd. A w ogole od czasu push-back caly czas mielismu "podglad na samolot" z kamery na stateczniku. Potem tez ;)
gruby inaczej A380 nazwac nie mozna :)
ReplyDeletepanie z Lotu i panowie tez sa o niebo milsi od lufowych dupkow!